Przejdź do treści
Warszawa 11°C
Kultura

Film "Przez ścianę" wymaga od widza skupienia i cierpliwości

Historia inspirowana prawdziwymi losami Wiesławy Pajtak i Jerzego Śmiechowskiego rozgrywa się w więzieniu w 1947 roku. Bohaterowie komunikują się alfabetem Morse'a.

3 min czytania
Link do artykułu
Ilustracja, nie zdjęcie z miejsca wydarzeń

Film „Przez ścianę”, którego akcja rozgrywa się w 1947 roku, został zainspirowany prawdziwymi losami Wiesławy Pajtak i Jerzego Śmiechowskiego — jak podaje Onet. Ich niezwykła relacja zaczęła się w więzieniu, choć zobaczyli się dopiero po jego opuszczeniu. Później pozostali razem przez 50 lat.

Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów produkcji jest sposób, w jaki bohaterowie się komunikują. Przez długi czas nie widzimy nawet osoby znajdującej się po drugiej stronie ściany. Zamiast klasycznych dialogów mamy wystukiwanie wiadomości alfabetem Morse’a, ciszę i powoli pojawiające się na ekranie napisy.

Dominik Jedliński, jeden z rozmówców Festiwalowego Studia Onetu, zwraca uwagę na wyzwanie, jakie stawia przed widzem ta konwencja. — W świecie, w którym przewijamy rolkę na Instagramie po trzech sekundach, bo nie potrafimy się skupić i wszystko nas nudzi, nagle przychodzi człowiek, który nam mówi: okej, jesteście ze mną przez dwie godziny, dajcie mi opowiedzieć swoją historię i trochę się skupcie — mówi.

Sceny wystukiwania kolejnych słów trwają długo. Nie ma tu nerwowego montażu ani próby ciągłego podbijania emocji. Jest za to oczekiwanie na kolejne słowo i świadomość, że każda wiadomość ma znaczenie. — Byłem bardzo ciekawy, co w tych dialogach, co w tych napisach. Nie znam Morse’a, więc może dlatego byłem taki zaintrygowany — przyznaje Jedliński.

Kara Becker zwraca uwagę na jeszcze jeden aspekt filmu — jego ciszę. Więzienna przestrzeń zostaje zbudowana nie tylko poprzez obraz, ale również przez dźwięki dobiegające z oddali: krzyki, kroki, odgłosy innych cel. Na tym tle wystukiwanie Morse’a staje się czymś więcej niż sposobem przekazywania informacji. Jest jedynym łącznikiem między dwojgiem ludzi.

Mimo formalnej surowości „Przez ścianę” okazuje się przede wszystkim filmem o emocjach. — To jest absolutnie poruszająca, prawdziwa historia miłości, która na końcu sprawia, że gdzieś tam nawet u mnie te łzy się pojawiły, powiem szczerze — przyznaje Becker. Pojawia się jednak pytanie, czy taka forma nie okaże się dla części publiczności zbyt dużym wyzwaniem. Z drugiej strony niezwykła, prawdziwa historia może być tym elementem, który przyciągnie widzów.

Komentarz redakcji

Co to oznacza w praktyce

Dla mieszkańców Polski „Przez ścianę” to przede wszystkim propozycja na wieczór w kinie, która wymaga zupełnie innego skupienia niż typowy seans. Jeśli planujecie wybrać się do kina, warto wziąć to pod uwagę — to film, który nagradza cierpliwość, a nie tempo.

  • Zaplanujcie czas bez pośpiechu — seans wymaga uwagi, więc lepiej nie planować po nim kolejnych zajęć.
  • Nie oczekujcie dynamicznych dialogów — kluczowe sceny opierają się na ciszy i wystukiwaniu wiadomości, co dla części widzów może być trudne.
  • Sprawdźcie repertuar lokalnego kina — produkcja trafiła do rozmów wokół Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, więc może pojawić się w kinach studyjnych.

Źródło

kultura.onet.pl
Materiał źródłowy

Tekst opracowany przez redakcję na podstawie źródła, nie jest jego tłumaczeniem. Widzisz błąd? Napisz do nas.

Czytaj także