Przejdź do treści
Warszawa 5°C
Kraj

Rosyjski atak na Ukrainę. Polskie lotnictwo operowało w powietrzu, alerty RCB dla Lubelszczyzny

W nocy z czwartku na piątek polskie lotnictwo wojskowe operowało w przestrzeni powietrznej RP w związku z rosyjskimi uderzeniami na zachodnią Ukrainę. Mieszkańcy wschodniej Polski otrzymali alerty RCB.

2 min czytania
Link do artykułu
Ilustracja, nie zdjęcie z miejsca wydarzeń

Jak podało Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych, w nocy z czwartku na piątek polskie lotnictwo wojskowe operowało w polskiej przestrzeni powietrznej. Powodem były kolejne rosyjskie uderzenia na cele w zachodniej Ukrainie. Naziemne systemy obrony powietrznej i rozpoznania radiolokacyjnego postawiono w stan gotowości.

Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wysłało alerty do mieszkańców wschodniej Polski — łącznie trzy ostrzeżenia. Komunikaty trafiły m.in. do powiatów włodawskiego, łęczyńskiego, świdnickiego, chełmskiego i krasnostawskiego. Ostrzeżenia odwołano po ustąpieniu zagrożenia.

Przed godz. 6 DORSZ poinformowało o zakończeniu operacji. Nie zaobserwowano naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej.

„Zakończyły się działania Sił Zbrojnych RP związane z zapewnieniem bezpieczeństwa polskiej przestrzeni powietrznej" — przekazało Dowództwo Operacyjne.
Komentarz redakcji

Co to oznacza w praktyce

Dla mieszkańców wschodniej Polski nocne alerty RCB to sygnał, że sytuacja za wschodnią granicą nadal wpływa na codzienne funkcjonowanie — przerwany sen, konieczność sprawdzenia komunikatów, gotowość do reakcji. Warto wiedzieć, jak działają ostrzeżenia i nie ignorować ich, nawet jeśli dotyczą kilkudziesięciu minut.

  • Sprawdź ustawienia telefonu — alerty RCB przychodzą jako SMS; upewnij się, że nie masz ich wyciszonych i że numer jest aktualny.
  • Nie panikuj, ale reaguj — przy komunikacie o zagrożeniu z powietrza zostań w domu, oddal się od okien i czekaj na odwołanie alarmu.
  • Śledź oficjalne źródła — komunikaty DORSZ i RCB są publikowane na bieżąco; nie powielaj niesprawdzonych informacji.

Źródło

wydarzenia.interia.pl
Materiał źródłowy

Tekst opracowany przez redakcję na podstawie źródła, nie jest jego tłumaczeniem. Widzisz błąd? Napisz do nas.

Czytaj także